To już ostatnia chwila, by wziąć udział w 10. Wielkim Wyjeździe na Węgry. W czasie gdy Europa potrzebuje solidarności, warto być w Budapeszcie w dniu narodowego święta Węgier. Bądźcie z nami!
Historia wielkich wyjazdów na Węgry ma już ponad dekadę. Pomysł Ryszarda Kapuścińskiego, prezesa klubów „Gazety Polskiej”, wciąż jest realizowany. Wielu stałych uczestników najchętniej wraca jednak do pierwszego wyjazdu w 2012 r. Wtedy wiele tysięcy osób z Polski postanowiło wesprzeć rząd Viktora Orbána, który był poddawany wielkiej presji ze strony Unii Europejskiej.
„Piękne, słoneczne, niemal upalne popołudnie nad Dunajem, widoki zapierające dech w piersiach, zwłaszcza przy przemarszu przez urzekający most łańcuchowy nad rzeką, entuzjazm gospodarzy, okrzyki przechodniów „Boże, błogosław Polsce” i nasze „God bless Hungary”, naturalnie wyrażane gestami i mimiką, bezpieczeństwo gwarantowane przez służby porządkowe. (…) Co chwilę ktoś z nas dostawał jakiś prezent, drobiazg, pamiątkę – a to monetę z długowiecznym bohaterskim Kossuthem (1802–1894), to znów ozdobnie emaliowaną odznakę z patriotycznymi emblematami, maskotki dla dzieci, rozmaite kotyliony czy też najzwyczajniej kanapki, napoje, ciasteczka, cukierki” – pisał o tamtym wyjeździe Zygmunt Korus.
W tym roku na Węgry wybiera się m.in. Marzena Gmińska z klubu „GP” w Słupsku. – To będzie mój drugi raz. To, czego zaznałam w Budapeszcie, szczególnie podczas marszu, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Niesamowita atmosfera, cudowna węgierska serdeczność wobec nas nie raz, nie dwa wywołały łzy wzruszenia. W marcu jedziemy całą rodziną, zabieramy też przyjaciółkę córki. Nie sposób nie pokazać młodym ludziom, co tak naprawdę łączy nasze dwa narody. Serdecznie zapraszam. Bądźcie tam z nami! – mówi nam Marzena Gmińska.
PS. Zachęcamy naszych Czytelników, którzy brali udział w wielkim wyjeździe na Węgry, do dzielenia się swoimi wspomnieniami. Relacje prosimy wysyłać na adres mejlowy: j.liziniewicz@gazetapolska.pl. Wybrane opublikujemy na naszych łamach.
źródło: GPCodziennie.pl